Wstęp: kim jest Marcin Grzeszczuk
Tomek: Marcin, ja zawsze przed odcinkami robię research na temat gości. Na twój temat znalazłem niewiele – oprócz tego, że pochodzisz z Siedlec i jesteś fanem kropliczanki. Co jest takiego nieoczywistego, czego nikt nie wie?
Marcin: Jestem wielkim fanem sportów walki. Od dziecka – jak tylko Extreme Sports pokazało UFC, oglądałem wszystkie gale po nocach. Teraz śledzę KSW i UFC, jak tylko mogę. Tego raczej za bardzo nie zdradzam publicznie. No i jestem ojcem trójki dzieci.
Tomek: Co sądzisz o freak fightach?
Marcin: Totalnie mnie nie interesuje ten rynek. Wolę oglądać po prostu walki – ten aspekt sportowy.
Maciek: A przechodząc do meritum – powiedz krótko czym się zajmujesz zawodowo.
Marcin: Od dekady zajmuję się performance marketingiem. Od początku byłem rozliczany za efekty – czy to na targach, czy z plakatami, zawsze było: "okej, ale ile z tego mamy?" To podejście zostało mi po dziś dzień. Staram się znaleźć dane biznesowe i metryki, które mógłbym swoimi działaniami wesprzeć i skalować. Krótko mówiąc – zamiast plakatów offline, teraz są plakaty w internecie, tylko dużo bardziej policzalne.
Tomek: Z kim pracujesz dziś?
Marcin: Głównie z biznesami e-commerce, liderami w swoich branżach, robiącymi od kilku do kilkudziesięciu milionów rocznie przychodów. Najbliższe mi branże to fashion i home & decor.
Różnice w podejściu do performance – marki rozwinięte vs. początkujące
Maciek: Czy duże, rozwinięte marki robią performance inaczej niż te na początku?
Marcin: Mogą sobie pozwolić na szersze działania na całym lejku zakupowym, bo mają zbudowaną poduszkę finansową. Na pewno patrzą na inne dane – mają bardzo dużo konwersji przypisanych do kampanii, bo brand jest silny i kampanie po prostu sobie lepiej radzą. Sztuką jest wyłowić z tych danych, czy to faktycznie konwersje wygenerowane przez kampanie, czy tylko dopisane. I to jest cała sztuka.
Nie ma tu jednej recepty. Są zewnętrzne narzędzia – chociażby Triple Whale, który bardzo fajnie się integruje z Shopify. Albo polskie rozwiązania jak Sablo, które też dobrze sobie radzi. Nasi klienci używają też Little Data i Polar Analytics. Little Data ma nawet połączenie z pikselem.
Dwie szkoły atrybucji w Meta Ads
Maciek: Jak analizować atrybucję działań w kampaniach Meta?
Marcin: Są dwie szkoły. Pierwsza – sztywno performance'owa: jednodniowe okno atrybucji, skupiamy się tylko na tych, którzy tu i teraz są gotowi kupić. Druga – szersze okno, na przykład 7 dni po kliknięciu i 1 dzień po wyświetleniu. Akceptuje fakt, że część konwersji jest dopisana, ale wie, że skoro są dopisane, to docieramy do właściwych klientów.
Oba podejścia są dobre, ale trzeba pamiętać: przy mniejszym wolumenie ruchu, jeśli skupimy się na węższej atrybucji, kampanie będą miały trudniej się rozpędzić. Kampania potrzebuje danych – per reklama, per zestaw reklam, per kampania – żeby zacząć dobrze działać. Przy krótszym oknie i mniejszej liczbie danych kampanie zaczynają błądzić i więcej budżetu przepalać niż te z szerszym oknem.
Jak wygląda optymalny setup kampanii na starcie
Maciek: Jak powinien wyglądać setup kampanii, żeby uczyła się optymalnie?
Marcin: Jestem blisko podejścia "najpierw biznes, potem brand". Jeśli dopiero startujemy z tym kanałem lub był nierentowny przez jakiś czas, najpierw budujmy poduszkę – zbierzmy jak najwięcej danych, wyciągnijmy wnioski i dopiero rozbudowujmy.
Zaczynam od szerokich kampanii katalogowych z kreacjami. Ustawiam je tak, żeby Facebook szukał grup odbiorców zarówno w szerokim targetowaniu, jak i po zainteresowaniach czy grupach podobnych odbiorców. Katalog produktów jest bardzo często pomijany przez innych specjalistów, a robi naprawdę dobrą robotę.
Te szerokie kampanie jak najszybciej nazbierają mi dane i zbudują rentowność. Potem dokładam kampanie górnolejkowe – wzrost followersów na Instagramie, ruch na stronie. I tak klockami to rozbudowuję.
Maciek: A remarketing?
Marcin: Kluczowe jest odpowiednie podzielenie remarketingu – nie wrzucanie wszystkiego do jednego worka. Jak damy Facebookowi grupę ze 180 dni wstecz i powiemy "sam wybierz", to on skupi się na wąskim wycinku tej grupy. Warto podzielić: 1–7 dni, 8–14 dni, do 30 dni, powyżej 31 dni. Inny komunikat do każdej grupy – choć tak naprawdę ważniejsze jest to, żeby Facebook jak najlepiej przebadał każdą z nich.
Przy większym wolumenie ruchu warto nawet 40–50% budżetu skierować w remarketing, żeby ten tort był dobrze zagospodarowany. Ale dolewając budżetu tylko tam nie urośniemy – urośniemy na prospectingu.
Jak wygląda proces współpracy – od audytu po wyniki
Maciek: Jak wygląda twój workflow przy nowym kliencie?
Marcin: Przede wszystkim badam, czy jestem w stanie pomóc osiągnąć cele, z którymi ta osoba do mnie przychodzi. Już na etapie, na którym jestem, mało mnie interesuje samo klikanie reklam. Bardziej interesuje mnie to, czy faktycznie jestem w stanie sprawić, że sprzedaż wzrośnie.
Podam przykład. Przyszedł do mnie klient z branży home & decor po Pinteresta. Przy okazji zacząłem dopytywać o Meta. Okazało się, że biznes manager był ich, ale udostępnione było na nim konto reklamowe agencji. Wszedłem na konto i zobaczyłem, że przy 300 000 zł przychodów wydawali 7 000 zł na Meta, a agencja przez 6 lat współpracy powtarzała, że Meta to nie jest ich kanał. Po przeliczeniu na podstawie marży okazało się, że ten kanał był lekko pod wodą od dwóch lat.
Przeszli do mnie. Założyliśmy nowe konto reklamowe, podpięliśmy ich piksel i katalog produktów. Bardzo szybko urośliśmy z 300 000 do 2 100 000 zł – siedmiokrotny wzrost przychodu przy tym samym budżecie wyjściowym.
Drugi przykład: marka biżuteryjna z małym koszykiem, robiąca 3 miliony miesięcznie przy budżecie 30 000 zł. Wydawali tyle, bo ktoś powiedział, że więcej nie ma sensu. Przeskoczyliśmy z 40 000 do 150 000 zł budżetu, dobijamy do 200 000 – a obroty wzrosły z 3 do ponad 6 milionów.
Jak liczyć próg rentowności i czemu ROAS to zły cel
Tomek: Jak ustalasz cele z klientem?
Marcin: Liczymy próg rentowności – biorę koszty obsługi, koszty logistyczne, marżowe, produkcyjne – wszystko co się da. Chcę wiedzieć, ile muszę przemnożyć wydatki na reklamę, żeby dla klienta było to opłacalne. Potem ustawiamy kampanie pod te cele i skalujemy.
Dla mnie wysoki ROAS na koncie reklamowym to przepalanie potencjału. Co z tego, że wydamy 10 000 i przemnożymy razy 10 i wyjdzie 100 000? Jak policzymy koszty stałe, logistykę, pracowników – może zostać znacznie mniej niż się wydaje. Za to wydając 50 000 z ROAS x7 możemy mieć realnie więcej pieniędzy na czysto.
Maciek: Masz jakąś wartość ROAS-u, przy której zapala ci się lampka?
Marcin: To zależy od marży. Klient z 70% marżą może celować w ROAS 4–5, a ten z 50% marży – gdzieś około 8. Nie umiem powiedzieć jednej liczby, bo to zawsze zależy od struktury kosztów.
Jak rozpoznać, że agencja lub freelancer nie dowozi
Maciek: Jakie są sygnały, że czas zmienić agencję?
Marcin: Zazwyczaj zaczyna się marudzenie – że nie da się podnieść budżetu, że to nie jest kanał dla was, że tego się nie da. To znaczy, że ktoś wyczerpał swoje pomysły i nie bardzo ma ochotę się tym projektem zajmować.
Jeśli ktoś odpowiada merytorycznie – "to może nie przełożyć się na przychód, bo podejrzewam X, możemy to przetestować, ale bądźcie tego świadomi" – to jest okej. Ale jak ktoś marudzi bez merytorycznych odpowiedzi, lampka powinna się zapalić.
Jak weryfikować agencję lub specjalistę zanim zaczniesz
Tomek: O co pytać przy wyborze agencji?
Marcin: Najczęstszy błąd to pytanie, czy ktoś pracował w twojej branży. Ale co branża ma do branży? Ty robiłeś beauty dla sklepu z 20 000 przychodów, a ten drugi beauty dla sklepu z 2 milionami – to jest zupełnie inny level. Pytanie powinno dotyczyć budżetów, z jakimi operuje, przykładów współprac i wyników – czy skalował marki z 20 000 do 2 milionów?
Bardzo ważne jest też pytanie o rotację pracowników i kto konkretnie będzie nas obsługiwał. Można trafić do świetnej agencji i dostać osobę bez doświadczenia.
Uważaj też na one-stopy. Ktoś jest świetny w SEO, przy okazji robi Google Ads, a do tego jeszcze Meta. Niekoniecznie jest zły, ale warto zapytać, w czym się naprawdę specjalizują. I sprawdź, jakie casy są na stronie agencji – jeśli przychodzisz po Meta Ads, a tam same casy z SEO i Shopify, to znak.
Meta Ads vs. Google Ads – dwa różne produkty, dwa różne etapy lejka
Maciek: Jak rozumieć różnicę między Meta a Google?
Marcin: W Meta działamy na całej szerokości lejka – szerokie kampanie sięgają zarówno do nowych osób, jak i do tych, którzy oglądali produkty, ale nie u nas. W Google zazwyczaj to jest sprzedaż stanów magazynowych – umiejętnie poustawiamy słowa kluczowe, żeby złapać kogoś, kto już jest gotowy do zakupu.
ROAS z Google a ROAS z Meta to czytam inaczej. Wysoki ROAS z Google to ten owoc, który prawie sam miał spaść – dojrzały, gotowy. Na czubku drzewa jeszcze są smaczne owoce, tylko Google ciężko po nie sięga. Jeśli chcemy mocniej zbudować brand i rozepchać się na rynku, Meta będzie tu łatwiejsza.
Mit Andromedy – czemu ta narracja nie trzyma się faktów
Maciek: Co myślisz o Andromedzie?
Marcin: Andromeda to aktualizacja systemu Meta. Koniec. Nie ma żadnego kliknięcia, które zmieniło sposób działania kampanii ani strukturę konta. To clickbait, który podłapali specjaliści, bo łatwo i tanio buduje zasięgi.
Z tego co widziałem, Andromeda polegała na tym, żeby ustawić konto jak najszerzej i wrzucić do zestawu reklam 50 kreacji – koniecznie 50, nie 48 ani 53. System miał sam wybrać, która reklama leci na górę lejka, która na środek, a która na dół. Tylko powiedźcie mi – od kiedy szerokie kampanie nie latały po całym lejku? Od zawsze tak działało. Jak chcemy docierać do nowych ludzi, musimy zadbać o wykluczenia. Jak chcemy remarketingu, musimy ustawić grupy. To się nie zmieniło.
Próbowałem z Andromedą. Jak wrzuciłem 50 kreacji, system wybierał dwie–trzy, na które szedł cały budżet. I słusznie – bo gdyby budżet się rozdrobnił na wszystkie 50, przy koszcie konwersji 100 zł i budżecie 200 zł dziennie, do każdej reklamy szłoby grosze. Kiedy zrobiłbym jedną konwersję z jednej reklamy? Po kilku miesiącach.
Sam jako jeden z pierwszych zauważyłem potencjał szerokich kampanii sprzedażowych – zbierałem za to bęcki, że "źle robię, bo nie mam wykluczeń, nie mam zainteresowań". Patrzyłem na aspekty biznesowe, a nie na to, co się uplasowało na rynku. Nie jestem hejterem nowych rozwiązań, ale dostaję oficjalny playbook od Meta jako partner – i tam nie ma nic o 50 kreacjach. Jest, żeby kreacji było od 3 do 5. Czyli tak jak się robiło od lat.
Techniczne pułapki – rozbieżność danych między Meta a Shopify
Maciek: Skąd biorą się rozbieżności danych między Meta a Shopify?
Marcin: Jeśli piksel jest poprawnie wdrożony – event wyświetlenia produktu na karcie produktu, event dodania do koszyka przy dodaniu, event zakupu na stronie potwierdzenia – to przychód w Meta powinien być mniejszy niż w Shopify. Część konwersji zostanie dopisana przez szerszą atrybucję, klienci przychodzą też z directa i innych kanałów, więc Shopify powinien pokazywać więcej.
Bardzo źle, jeśli w Meta widzę większy przychód niż w Shopify – to znaczy, że coś jest nie tak z konfiguracją konwersji.
Najczęstsza przyczyna: piksel jest podpięty kilkoma narzędziami jednocześnie – na przykład przez Little Data, przez oficjalną wtyczkę Shopify i przez GTM. Każde narzędzie wyłapuje ten sam event zakupu i zlicza go podwójnie. Zamiast 1 000 zł przychodu widzę 2 000 zł.
Maciek: Które połączenie polecasz?
Marcin: GTM jest prawilne, bo eventy wywołują się dopiero po potwierdzeniu cookies – zgodnie z prawem. Ale tak naprawdę wszystkie dostępne moduły – na Shopify, WooCommerce, Shoperze – są w porządku, o ile eventy wywołują się w odpowiednim momencie. Nie warto komplikować sobie życia.
Ważne: piksel bez API Konwersji wyłapuje tylko zdarzenia z przeglądarki. Jak mamy wdrożone API Konwersji, łapiemy też zdarzenia po stronie serwera – od osób z ad blockerami. Więcej danych na pikselu, kampanie mają lżej.
Migracja sklepu a ciągłość kampanii – na co zwrócić uwagę
Maciek: Mieliśmy przypadek klienta, który migrował sklep i prawie wywrócił całe konto reklamowe. Co trzeba pilnować?
Marcin: Trzy rzeczy, w kolejności ważności.
Pierwsza – przekierowania linków. Jak nam poleci SEO i polecą kampanie, bo linki się nie przekierowały, to straty mogą być drastyczne. Na Shopify jest inna struktura URL-ów, więc to jest konieczność. I tu ważna uwaga: jeśli po migracji będziemy musieli w każdej reklamie ręcznie zmienić linki, to jest to istotna ingerencja w kampanię – system zaczyna się uczyć na nowo. Kampania, która działała pół roku czy rok i zebrała ogromną ilość danych, po zmianie linku "restartuje się".
Druga – piksel. Od razu, z dniem migracji. Jeśli piksel nie będzie na nowej stronie nawet przez tydzień czy dwa, kampanie się rozjadą.
Trzecia – katalog produktów. Przy zmianie systemu często zmieniają się IDki produktów. Jeśli duży wolumen ruchu, ta luka zostaje szybko załatana – przez kilka dni kampanie katalogowe będą mniej dopasowane, ale wrócą do normy. Gorzej, jeśli katalog w ogóle przestanie się przesyłać – wtedy remarketing i kampanie produktowe rozjeżdżają się całkowicie.
Sprowadzając do sedna: wszyscy skupiają się na tym, jak po migracji wzrośnie conversion rate. Nikt nie patrzy, czy zachowamy ciągłość SEO i czy kampanie będą performować tak jak przed migracją. Dla Meta jesteś nowym klientem, który przyszedł znowu – kampanie muszą zacząć się uczyć od zera.
Strategia przed wyklikaniem kampanii – dlaczego liczby stoją przed emocjami
Tomek: Na swojej stronie napisałeś, że w marketingu tak jak w biznesie liczby prowadzą decyzje, a strategia stoi przed emocjami. Co za tym stoi?
Marcin: Bardzo często spotykam się z tym, że muszę zaczynać współpracę od nowa – a jak się spodobam lub nie spodobam klientowi, tak bardziej lub mniej przychylnie patrzy na to, co proponuję. A powinno być inaczej: przychodzę, widzę co oni robią, jakie plany ma organizacja na ten kanał i wpasowuję się w to. Nie zaorywać wszystkiego od zera.
Jak zmieniam agencję i nie mam własnego planu na ten kanał, zdaję się na kogoś, kto mniej lub bardziej zrozumie mój biznes. Tak być nie powinno. Operator kampanii może się zmieniać, ale strategia powinna być własnością firmy.
Dlatego przed wyklikaniem kampanii tłumaczę klientowi wszystko jak się da – że mogą być zawahania, spadki, że przez pewien czas nie chcę dotykać ustawionych kampanii, żeby nie wybijać ich z fazy uczenia. Kampanie są jak książki – każemy im przeczytać rozdział, potem przerywamy i każemy czytać inny. Na nowo muszą się uczyć.
Maciek: Ile czasu potrzeba, żeby kampania się naprawdę nauczyła?
Marcin: Daję sobie kwartał na ułożenie współpracy i potestowanie. Tydzień to dla mnie za mało – zdarza mi się zostawić nierentowną kampanię na 2–3 tygodnie i po czterech tygodniach zaczyna się wybijać. Gdybym ją wyłączył po tygodniu, straciłbym to, czego się nauczyła.
Followersi na Instagramie jako narzędzie biznesowe
Tomek: Słyszeliśmy różne opinie na temat kampanii na followersów. Ty twierdzisz, że to ma sens – dlaczego?
Marcin: Mam trójkę dzieci i kredyt hipoteczny – nie mówię tego bez powodu.
Zobaczcie: od której marki najszybciej kupicie? Tej z 500 followersami na Instagramie czy tej z 30 000? Jak widzisz reklamę po raz trzeci czy czwarty, zaczynasz się interesować – wchodzisz na Instagram i widzisz 5 followersów. Zamykasz. A jak widzisz 30 000 followersów i zaangażowanie pod postami? Może warto spróbować.
Co ważne – to nie jest tylko social proof. Meta targetując szerokie kampanie bierze dane z zasobów, które mamy podłączone: piksel, Instagram, Facebook. Nawet nie chcąc, followersi przekładają się na sprzedaż, bo Facebook bierze pod uwagę te zasoby.
Jak jest producent kosmetyków, który startuje do drogerii, to pierwszy aspekt, który sprawdzają – followersi. Nie to, ile masz produktów na magazynie, nie logistyka – followersi.
Pinterest – niedoszacowany kanał dla home & decor
Tomek: Jak widzisz potencjał Pinteresta?
Marcin: Na Pintereście jest niewspółmierny przyrost użytkowników do reklamodawców – CPM-y są jeszcze po kilka złotych. Bardzo trudno wejść z nowym kontem reklamowym przez biurokrację, ale to też bariera, która odstrasza konkurencję.
Jeśli masz produkty z branży home & decor, które możesz pokazać jako inspirację – jak coś urządzić, udekorować – Pinterest świetnie się sprawdza. Mam klienta z home & decor, z którym działamy na Pintereście od kilku miesięcy: wydaliśmy łącznie 1 500 zł, mamy ponad 1 000 zapisań pinów.
Pinterest bardzo wspiera też SEO. Jak szukasz czegoś w Google w zakładce grafiki, nie wiesz nawet kiedy jesteś już na Pinterescie. Jak dobrze poukładamy tablice pod SEO i wesprzemy kampaniami płatnymi, boost zasięgów i sprzedaży jest naprawdę zauważalny.
Tomek: Na którą część lejka sugerujesz działania na Pintereście?
Marcin: Pinterest jest gdzieś między górą lejka a jego środkiem – krok przed Metą. Użytkownik jeszcze nawet nie wie, że czegoś potrzebuje, ale już szuka inspiracji. Dużo ludzi szuka teraz inspiracji pod remont – jak to może wyglądać, co kupić za 2–3 miesiące. Jak pokażemy się na tej ścieżce, późniejsza sprzedaż idzie lżej.
Pinterest nie stara się, jak Meta, zatrzymać użytkownika u siebie – wręcz przeciwnie, przekliknięcia na stronę www są naturalne. Jak użytkownik trafi na stronę, łapie go piksel i możemy go targetować wszędzie.
AI w zarządzaniu kampaniami – potencjał i ograniczenia
Maciek: Co myślisz o zastosowaniu AI do prowadzenia kampanii?
Marcin: Na niektórych kontach reklamowych Mety zaczyna się pojawiać własny AI – i naprawdę fajnie działa. Kolega zapytał, czy kampania zasięgowa wpłynęła na spadek CPA – i AI od razu pokazało korelację: "zauważalny spadek kosztu od tego konkretnego dnia". To potrafi wyłapać takie zależności, których człowiek normalnie nie dostrzeże.
Meta blokuje jednak zewnętrzne AI, w tym Claude. Jak połączymy Claude bezpośrednio z kontem reklamowym przez API, zdarzają się bany. Jako partner Meta nie chcę sobie na to pozwolić.
Generalnie myślę, że AI będzie dużym przyspieszeniem pracy – wyłap mi zależności między tym a tym, pokaż jak wyglądały wyniki w danym okresie, z czego wynika spadek. Tylko ciężko będzie w 100% oddać to wewnątrz-metowemu AI, bo wiadomo – grabie grabią w jedną stronę.
Czym jest PPC Lab i dla kogo
Tomek: Opowiedz nam o PPC Lab.
Marcin: Zrobiliśmy przestrzeń dla specjalistów i właścicieli mniejszych e-commerce, którzy chcą się rozwijać. Nie kurs od A do Z, tylko miejsce, gdzie można przyjść z konkretnym problemem i dostać merytoryczną odpowiedź od praktyków, którzy ciągle są w grze.
Większość grup wsparcia jest budowana wokół narzędzia albo kursu – i ta grupa to bardziej trigger zakupowy niż realne miejsce wsparcia. Chcieliśmy zrobić coś innego. Przy tempie zmian w branży nagrywanie kursu online i aktualizowanie go co tydzień nie ma sensu – wolimy reagować na realne problemy na bieżąco.
Można dołączyć w każdym momencie. Niedawno 30 osób z jednej uczelni dołączyło jednocześnie – bardzo miło.
Minimalny budżet, żeby Meta Ads miało sens
Tomek: Jaki jest minimalny budżet, z którym warto zacząć?
Marcin: Każdy zestaw reklam potrzebuje budżetu, żeby zebrać dane. Poniżej 20–30 zł dziennie per zestaw reklam ciężko ruszyć z miejsca. Żeby cokolwiek potestować, postawić kilka grup odbiorców, kilka kampanii – to jest minimum kilka tysięcy złotych miesięcznie. Poniżej 3 000 zł to jest już bardzo ciężko zobaczyć jakikolwiek potencjał.
Oczywiście zdarzają mi się kejsy, gdzie ktoś zrobił sobie kampanię sam z budżetem 600 zł i to zażarło. Ale jeśli mam się pod tym podpisać, to poniżej 3 000 zł naprawdę jest ciężko.
Mit "jak raz zacznę, to nie skończę" – czy Meta uzależnia budżet
Tomek: Pokutuje mit, że jak raz zacznę reklamować się na Meta, to już zawsze będę musiał.
Marcin: To wynika pewnie z tego, że mamy zasięgi organiczne na poziomie 100, zboostujemy do 10 000, a jak skończymy, to oczywiście zasięgi spadną – bo przestajemy je kupować. Ale zazwyczaj nie wracamy do poziomu 100 – wracamy do 150 czy 160, bo gdzieś tam otworzyliśmy się na nowych klientów.
Gdzie Meta Ads zmierza – co obserwować w nadchodzących miesiącach
Tomek: Gdzie widzisz największy wysiłek Mety jeśli chodzi o rozwój platformy?
Marcin: Kiedyś żeby postawić kampanię, trzeba było kliknąć 17 razy. Teraz trzeba 17 razy kliknąć i 40 razy odklikać wszystkie sugestie, które proponują. Nakładki, cuda – nie wiem skąd biorą te procentowe wzrosty, które obiecują po uruchomieniu sugerowanych funkcji. Kampanie do szerszej grupy odbiorców będą tańsze – no jasne, bo targetuję szerzej. Ale co mi po taniości, jeśli biznesowo mi nie pomaga?
Myślę, że skończy się era klikaczy. Samo wyklikanie kampanii jest coraz prostsze. Wartość specjalisty będzie polegać coraz bardziej na strategii i rozumieniu biznesu, a nie na konfiguracji technicznej.
Złota myśl na koniec
Tomek: Gdybyś miał zostawić naszych słuchaczy z jedną myślą, co by to było?
Marcin: Kampanie mają wspierać aspekty biznesowe – a nie robić dlatego, że sąsiad robi albo że konkurencja robi. Konkurencja może mieć 60% marży, ty możesz mieć 20% – i dla ciebie ten kanał będzie nierentowny. Skupmy się na sobie i na tym, co faktycznie będzie dla nas dobre.