Etykieta kursora
Portfolio
Usługi
Wiedza
O nas
Branże
Wiedza
Branże
FASHION
Usługi Shopify dla marek modowych i odzieżowych
Beauty & Cosmetics
E-commerce dla branży kosmetycznej
Home & Decor
Shopify dla marek wyposażenia wnętrz
ROZWIĄZANIA b2B
Usługi dla e-commerce B2B
Dowiedz się więcej o cenach, możliwościach B2B, integracjach i wyzwaniach.
Tomek Runowicz i Maciek Czerniak z wecanfly rozmawiają o migracji z Magento na Shopify Plus, tak jak wygląda ona w rozmowach sprzedażowych agencji: dlaczego przybywa zapytań od dużych marek, jakie obawy mają właściciel, e-commerce manager, dział IT i finanse, jak uczciwie policzyć całkowity koszt Magento i Shopify, w jakich sytuacjach lepiej zostać na Magento, jak Shopify radzi sobie z B2B i wieloma rynkami oraz kiedy zwraca się koszt migracji. Według Tomka u dużych biznesów to zwykle 6–12 miesięcy. Odcinek dla właścicieli, dyrektorów e-commerce i CTO firm na Magento, które rozważają zmianę platformy.
Tomek Runowicz i Maciek Czerniak prowadzą wecanfly, agencję Shopify Premier Partner, która pomaga dojrzałym markom w złożonych migracjach na Shopify Plus. Przeniesienie sklepu z Magento prowadzimy w ramach usługi migracja z Magento do Shopify, a koszt planów Shopify można policzyć w naszym kalkulatorze planów Shopify.
Temat rozwijamy też na blogu: Shopify Plus kontra Magento: Czy jest co porównywać?.
00:00 W dzisiejszym odcinku
01:04 Dlaczego duże marki uciekają z Magento? Trend w e-commerce
07:08 Główne powody migracji oczami właścicieli, managerów i CTO
19:25 Prawdziwe koszty platformy i model biznesowy Shopify vs Magento
27:44 Kiedy jest najlepszy moment na zmianę platformy sprzedażowej?
30:27 Dla kogo Shopify to ZŁY pomysł? Kiedy warto zostać na Magento?
37:50 B2B, rynki zagraniczne i integracje: Obalamy największe mity o Shopify
42:16 Migracja sklepu a SEO – jak nie stracić widoczności w Google?
48:07 Zwrot z inwestycji (ROI) – po jakim czasie migracja zaczyna się opłacać?
48:50 Bądźmy obiektywni: Największe zalety platformy Magento
52:52 Checklista e-commerce: Pytania, które musisz sobie zadać przed decyzją o migracji
Poniższy transkrypt powstał na podstawie nagrania tego odcinka. Tekst przeszedł redakcję: poprawiliśmy błędy automatycznej transkrypcji, interpunkcję i scalone urwane zdania. Nie zmieniliśmy treści, kolejności ani sensu żadnej wypowiedzi. Za wszelkie błędy i nieścisłości odpowiadamy wyłącznie my — nie nasi rozmówcy. Jeśli coś wymaga korekty, napisz do nas.
Rozmowa nagrana na początku czwartego kwartału 2026 (premiera 12 października 2026), więc opisy funkcji Shopify i terminy wsparcia Magento odpowiadają stanowi z tamtego czasu; pomijamy zwiastun z początku wideo.
Tomek: Cześć, tu Tomek Runowicz.
Maciek: I Maciek Czerniak.
Tomek: Na co dzień prowadzimy agencję wecanfly, w której pomagamy dojrzałym markom w złożonych migracjach na Shopify Plus.
Maciek: A to jest kanał Flying with Shopify, w którym rozmawiamy z ekspertami i founderami e-commerce. Zapraszamy na kolejny odcinek. Tomku, hej.
Tomek: Cześć.
Maciek: Pomyśleliśmy, że dobrze będzie dziś pogadać o brzydkim słowie na „M”. O migracji czy o Magento? O jednym i drugim.
Tomek: Wybierz sobie jedno z dwóch.
Maciek: Dokładnie. Kiedy klikam po naszym HubSpocie, widzę wyraźny wzrost zapytań od klientów, którzy chcą migrować z Magento. Mówię o dużych markach, rozpędzonych e-commerce'ach. Te zapytania obsługujesz głównie ty, więc zastanawiam się, czy twoim zdaniem ma to związek z zapowiadanymi końcami wsparcia dla kolejnych wersji Magento. Mamy 2026 rok. W sierpniu skończyło się wsparcie dla wersji…
Tomek: 2.4.6.
Maciek: Dokładnie. W kolejnym roku kończy się wsparcie dla następnych wersji: 2.4.7, a później 2.4.8. Czy przypisałbyś ten wzrost zainteresowania właśnie temu?
Tomek: Tak. Tytułem wprowadzenia opowiem jeszcze o sytuacji, którą opisałeś. Widać ją w Polsce, ale myślę, że też globalnie. Magento z reguły zajmowało marki, które klasyfikujemy jako biznesy enterprise'owe: duże, z odpowiednio dużym ruchem. I rzeczywiście uważano, że Magento jest dla nich idealną technologią. Albo to, albo rozwiązanie customowe; Shopify pojawiał się w tym zestawieniu do tej pory zdecydowanie rzadziej. Natomiast ostatnio, i tu zdecydowanie się zgadzam, najczęstsze zgłoszenie, jakie dostajemy, wygląda tak: klient jest na Magento i chce zobaczyć inne możliwości, czyli Shopify, a głównie Shopify Plus.
Czy chodzi o koniec wsparcia, o którym mówisz? Nie nazwałbym tego głównym powodem, z którym się zgłaszają. Koniec wsparcia dla danej wersji Magento nie jest niczym nowym. Sam powiedziałeś: mamy wersje 2.4.6, 7, 8. Już po numeracji widać, że tych wersji trochę było. Taka jest specyfika tego produktu, on jest stale rozwijany.
Maciek: Tak jest z każdym produktem cyfrowym. Tak samo masz z Windowsem czy z przeglądarkami.
Tomek: Oczywiście. To nie jest główny powód. Sam upgrade wersji Magento, szczególnie dla kogoś, kto jest kilka wersji do tyłu, nierzadko jest dużym wyzwaniem. To duży projekt i wtedy pojawia się pytanie, czy nie pomyśleć o innej technologii, skoro i tak trzeba zainwestować. Natomiast w pytaniach, które dostajemy, najczęściej pojawiają się chyba dwa obszary.
Pierwszy: klienci są trochę zmęczeni tym, jak wygląda rozwój e-commerce'u na Magento. Modyfikacje, upgrade'y i dokładanie nowych funkcjonalności zawsze będą się w głowie e-commerce managera wiązały z developmentem, czasem po stronie zewnętrznej agencji, a czasem wewnętrznego zespołu. To raczej projekty, które trzeba dobrze zaplanować. Jeśli chcemy wprowadzić program lojalnościowy, to pewnie rozkładamy to na projekt typu trzy miesiące przygotowań, żeby go dobrze skonfigurować, i tak dalej. Czują więc, że zbyt wolno reagują na potrzeby rynku i na obserwacje ze swojego sklepu i że być może zaczyna im uciekać to, co jest dziś dostępne w e-commerce.
Druga rzecz to oczywiście koszty, które pojawiają się zawsze. Programuje się dziś coraz szybciej, ale nadal wymaga to mocno specjalistycznej wiedzy i osób z takim doświadczeniem. Utrzymanie infrastruktury Magento to też inwestycja. Pewnie wrócimy jeszcze do stricte kosztowych tematów. Utrzymanie Magento czy praca na Magento to dla właściciela czy e-commerce managera nie tylko myślenie o sklepie jako o biznesie, który trzeba optymalizować, ale o biznesie i technologii, którą trzeba rozwijać, utrzymywać i aktualizować. Te dwa obszary słyszymy najczęściej, kiedy mówimy o Magento: po pierwsze poziom skomplikowania i tempo reagowania na to, co się dzieje na rynku, a po drugie koszty całej infrastruktury Magento, w tym osób, które przy niej pracują.
Maciek: Ciekawe jest to, że samo Magento namawia swoich klientów do migracji na swoje rozwiązanie chmurowe, czyli de facto na SaaS-owe Magento. Moim zdaniem to przyznanie, że z instalacjami open source jest pewien problem.
Tomek: Zdecydowanie. Można na to popatrzeć z dwóch perspektyw. Jedna to właśnie ten problem: widzą, że dla merchanta efektywniejsze będzie rozwiązanie chmurowe, bo wtedy biorą na siebie część aktualizacji infrastruktury. Ale z drugiej strony na pewno jest w tym biznesowy cynizm, czyli przywiązanie klienta do siebie.
Maciek: To po prostu lepszy model biznesowy.
Tomek: Lepszy model biznesowy dla twórców, więc rzeczywiście idzie to w tę stronę. Zdecydowanie.
Maciek: Rozwińmy jeszcze powody, dla których marki chcą się przesiąść z Magento. Wspominałeś o infrastrukturze i o kosztach; będziemy ten temat rozwijać. W procesach sprzedażowych pojawiają się różni interesariusze, czyli z angielska stakeholderzy. Zakładam, a nawet wiem, że każda z tych osób ma trochę inne problemy. Możesz o tym opowiedzieć?
Tomek: Najpierw zidentyfikujmy kto. Zgłaszają się do nas trzy persony. Czasem to jedno spotkanie, na którym są wszystkie trzy osoby.
Maciek: Zazwyczaj to cały tak zwany komitet zakupowy.
Tomek: Tak, cały komitet zakupowy, ale to są trzy osoby i rzeczywiście mają trochę inną perspektywę. Pierwsza to właściciel, czasem zarząd, zależnie od skali firmy. On patrzy na tę zmianę jako na szansę dla całego biznesu. Nie siedzi tylko w swojej technologii, tylko obserwuje cały rynek i konkurencję i wymienia się opiniami z innymi właścicielami, więc u niego najczęściej pojawia się efekt FOMO. Szczególnie dziś, kiedy wokół jest coraz więcej AI i rozwiązań, które pomagają w e-commerce. Zaczyna się obawiać, że konkurencja za bardzo mu odjedzie, bo za każdym razem, kiedy przychodzi do zespołu i mówi: „Słuchajcie, wdróżmy kolejną rzecz”, odbija się od procesów i od tego, że to wymaga czasu i zaangażowania. Dlatego jest chyba najczęściej największym zwolennikiem przesiadki i najmniej przywiązuje się do technologii, którą mają.
Druga osoba to na pewno e-commerce manager. Dla niego przesiadka ma przede wszystkim dać więcej operacyjnej swobody. E-commerce manager jest w firmie rozliczany z tego, że generuje wyniki, reaguje na potrzeby klienta, potrafi je zidentyfikować i zaadresować w produkcie. Ale pracuje w technologii Magento, którą mają, i musi się dostosować do tego, na co pozwala ta technologia i zespół IT, wewnętrzny czy zewnętrzny. Często przychodzi z poczuciem, nie powiem, że bezsilności, ale tego, że nie może być efektywny w swojej pracy. E-commerce managerowie, szczególnie w dużych markach, to osoby superinteligentne, z dużymi ambicjami i często świetnymi osiągnięciami, bo prowadzą te biznesy od wielu lat. Czują, że mogliby działać sprawniej, i to jest dla nich ogromna codzienna blokada.
Trzecia grupa to, nazwijmy ją szeroko, IT. Nawet jeśli korzystasz z zewnętrznej agencji, praktycznie każdy duży enterprise ze sklepem na Magento ma w organizacji jakiegoś CTO albo osobę odpowiedzialną choćby za koordynację prac z agencją, czyli kogoś czysto technologicznego. Tu sytuacja może wyglądać dwojako, bo to może być osoba, która jest ogromnym zwolennikiem obecnego narzędzia.
Maciek: Często też jego autorem.
Tomek: Często autorem, dokładnie, albo przynajmniej współtwórcą. Taka osoba patrzy na zmianę bardzo sceptycznie. Rozumiemy powody. Po pierwsze ktoś dotyka jej dziecka, jej produktu. Po drugie jest bardzo dobrze zorientowana technologicznie, więc widzi wszystkie potencjalne ryzyka migracji. Bo trzeba to powiedzieć: to będzie przesiadka na coś innego. Nawet jeśli to coś będzie prostsze, cały proces wymaga dużego zaangażowania. Nie powiem, że takie osoby lubimy najbardziej, ale rozmowy z nimi są najbardziej produktywne. Są bardzo świadome i zadają mnóstwo precyzyjnych pytań. Nie po to, żeby storpedować pomysł, ale żeby mieć pewność, że to dobra, mądra decyzja i że firma na przesiadce nie straci.
Maciek: A o co na przykład pytają?
Tomek: Najczęściej zależy to od tego, jak dobrze te osoby znają środowiska takie jak Shopify i w ogóle podejście licencyjne. Pierwsza sprawa: pytają, co w ramach licencji zaopiekuje Shopify, a co zostanie w ich kompetencjach. Druga rzecz, która bardzo często przewija się w naszych rozmowach: jak poradzimy sobie z unikalnymi rozwiązaniami, które dziś mają. Jeśli firma prowadzi sklep na Magento od wielu lat, powstało tam mnóstwo customowych rozwiązań i unikalnych procesów. Mówimy o procesach zwrotów, systemach kodów rabatowych, programach lojalnościowych, opiniach zbieranych od klientów. Wiele kluczowych obszarów zbudowano stricte pod Magento i oni wiedzą, że to nie jest standard rynkowy, bo firmy chcą się takimi rozwiązaniami wyróżnić.
Pytają więc, na ile te rozwiązania w obecnym kształcie zostaną zaadresowane i na ile będziemy w stanie odtworzyć je na Shopify. Czyli czy przesiadka wpłynie na procesy i techniczną strukturę biznesu. To najczęściej dwa obszary: jak działa Shopify i czym różni się od Magento oraz jak będzie wyglądał ich biznes po przesiadce, czy będą musieli z czegoś zrezygnować, coś ustandaryzować albo uprościć. To bardzo techniczne pytania. Oprócz tego, co sklep oferuje klientowi, pytają o integracje, o flow zamówień pomiędzy ERP-em, WMS-em i PIM-em, o obsługę customer experience i tak dalej.
Maciek: Czyli często są to tak naprawdę pytania o wykonalność.
Tomek: Dokładnie, mają takie obawy.
Maciek: Wydaje mi się, że do tej pory wynikało to głównie z przeświadczenia, że Shopify, którym się zajmujemy, jest raczej dla mniejszych i średnich firm, a niekoniecznie nadaje się do obsługi dużych biznesów czy enterprise'ów. Natomiast case'y przesiadek dużych marek, którym pomogliśmy, zwłaszcza na rynku polskim, jak Eveline Cosmetics, Selsey czy Nutridome, przekonują nieprzekonanych. I mam wrażenie, że takich rozmów jest teraz więcej.
Tomek: Oczywiście. Mamy taką informację bezpośrednio od Shopify, bo od ponad roku Shopify jest obecne na rynku polskim przez zespół, który się tym rynkiem opiekuje. Mówią dokładnie to samo: otwiera się coraz więcej rozmów z firmami, które do tej pory o Shopify nie myślały. I podawane są wtedy wprost przykłady z ich branży. Tak jak wspomniałeś, Eveline Cosmetics, jeden z największych sklepów internetowych z kosmetykami w Polsce. Kiedy konkurencja to widzi, nie pyta już, czy to się da i czy będzie działało. Widzi, jak to funkcjonuje, że firma dalej się rozwija, rośnie i generuje bardzo dobre wyniki, a to wytrąca potencjalne argumenty przeciw. Takie duże wdrożenia w danej branży zdecydowanie odblokowują rozmowy.
Maciek: Kiedy opowiadałeś o powodach, które skłaniają firmy do szukania alternatywy dla Magento, pomyślałem, że istotny jest nie tylko dług technologiczny. Te funkcjonalności buduje się z jednej strony po to, żeby się wyróżnić, a z drugiej często jest to, mówiąc kolokwialnie, zwykłe druciarstwo: obejścia i łatanie problemów technologicznych. Na to nakłada się dług, czy raczej ryzyko, ludzkie. Ktoś jest autorem tego kodu. Osobie, która miałaby wejść z zewnątrz jako agencja albo dołączyć do zespołu, bardzo często ciężko się w tym rozeznać. Zawsze jest ryzyko, że ta osoba odejdzie z firmy. I co wtedy? Nie mówię, że przerywa się ciągłość biznesowa, bo sklep dalej działa, ale masz okres bezwładności, dopóki ktoś tego nie przejmie, nie pozna i nie będzie w stanie kontynuować rozwoju.
Tomek: Tak. Myślę, że właśnie z takiej obawy, oczywiście w ujęciu szerszym, globalnym, zrodził się pomysł, żeby rozwiązania takie jak e-commerce były licencjonowane. Żebyśmy odsunęli od siebie ryzyko uzależnienia. To fajny przykład, bo ktoś może pomyśleć: skoro sklep zarabia setki milionów rocznie, to struktura na pewno jest świetnie zoptymalizowana, role w zespołach są odpowiednio zastępowalne, a agencja ma wszystko świetnie opisane. Rzeczywistość pokazuje, że czasem jest zupełnie inaczej. Nawet tak duże biznesy powstały na barkach konkretnej osoby, bardzo konkretnego specjalisty, który dziś jest, a jutro może zdecydować się odejść. Ta obawa staje się wtedy superrealna i przy dużej skali jest ogromnym ryzykiem dla całego biznesu. Stąd pomysł, żeby martwienie się o technologię zostawić dostawcy technologii. Dlatego Shopify zyskuje ogromną popularność. Co do tego chyba nie ma wątpliwości.
Maciek: To powracający temat: „Zostawcie technologię nam i zajmijcie się biznesem”. Wydaje mi się, że nie wymieniłeś jednej dość istotnej roli, która pojawia się w niektórych organizacjach, czyli dyrektora finansowego, albo, jak mówimy na LinkedInie, CFO. Czasem tę rolę pełni osoba kontrolująca budżet, founder albo dyrektor marketingu. Polski rynek jest bardzo wrażliwy na cenę i często rozmowa sprowadza się do kosztów. Jak wyglądają takie rozmowy?
Tomek: To żadna tajemnica. Czasem nawet śmiejemy się wewnętrznie, że rozmowy o migracjach i skomplikowanych projektach zaczynają się i kończą na kosztach utrzymania, a nie na tym, czy na Shopify będziemy w stanie…
Maciek: Rzadko się zdarza, że mówimy klientowi: „Tego nie da się zrobić”.
Tomek: Dokładnie o to chodzi. Najczęściej sprowadza się to do pieniędzy i to zupełnie zrozumiałe, bo model biznesowy Shopify jest taki, że płacisz za licencję, a przy odpowiedniej skali ta licencja zamienia się w procent od obrotów. To jeden z zarzutów, które często słyszymy: „Dlaczego mam płacić Shopify coraz więcej, im bardziej się rozwijam? Im większy jestem, tym więcej muszę im zapłacić”. Druga sprawa to koszty aplikacji, którymi dostosowujemy Shopify do klienta. Do tego dochodzą opłaty, które występują dość często, choć są sytuacje, w których można ich uniknąć: transaction fee doliczane przy standardowych bramkach płatniczych. Zbiera się z tego bardzo realna kwota, którą trzeba policzyć.
Jestem fanem takiego podejścia, że w rozmowach z klientami sami najczęściej prowokujemy, żeby zacząć od pieniędzy. Po pierwsze dobór planu Shopify zależy od skali biznesu i planów rozwoju, a nie chcemy, żeby klient przepłacał. Przygotowując klientom estymacje, staramy się jak najprecyzyjniej pokazać koszty, także w czarnym scenariuszu. Trzeba przy tym pamiętać, że koszty, które pokazujemy, są praktycznie kompletne. Poza planem, aplikacjami i opłatami dla Shopify nie ma innych kosztów prowadzenia i utrzymania sklepu.
Ktoś podniesie zarzut: „Dobra, ale dalej będę potrzebował agencji. Trzeba będzie zapłacić agencji albo mojemu specjaliście”. Odpowiedź brzmi: niekoniecznie. Shopify jest zbudowany tak, żeby obsługa, codzienne zarządzanie, a nawet rozwój sklepu wewnątrz organizacji nie wymagały osoby stricte technicznej. Dlatego świetnie radzą sobie z nim e-commerce managerowie, osoby z marketingu, osoby, które na co dzień przy nim pracują. Choćby z wykorzystaniem Sidekicka, który zyskał ostatnio kolejną świetną możliwość, czyli modyfikowanie szablonów i designu. Zwykłą rozmową, promptowaniem możemy zarządzać sklepem, bez mega technicznej wiedzy. Obsługa zewnętrzna, agencyjna jest w przypadku Shopify opcjonalna, a nie obowiązkowa.
W naszej estymacji i porównaniu pokazujemy bardzo realne koszty, które potrafimy nawet przewidzieć w kontekście wzrostu, bo, jak powiedzieliśmy, procenty zależą od obrotów firmy. Przygotowując naszą część, zawsze zostawiamy klientowi pole, żeby policzył, jak to wygląda u niego na Magento. Pierwsza reakcja często jest taka: „Przecież ja tam nie mam żadnych opłat”.
Maciek: To jest za darmo.
Tomek: To jest za darmo, zwłaszcza jeśli ktoś ma Magento Open Source, bo Magento jak najbardziej ma taką opcję. To superpułapka i superćwiczenie do zrobienia dla każdego; zawsze do niego zachęcamy. Owszem, nie ma opłaty licencyjnej, ale utrzymujemy infrastrukturę, która musi to udźwignąć. „Dobra, ale to dla mnie koszt stały”. Nie jest stały, bo im bardziej rośnie biznes, im większy ruch na stronie i im więcej się na niej dzieje, tym więcej zasobów potrzeba, żeby to obsłużyć. Druga sprawa: nie wyobrażam sobie dziś prowadzenia Magento bez osoby technicznej. Nawet jeśli korzystamy…
Maciek: Zespołu.
Tomek: Tak. Nawet jeśli korzystamy z zewnętrznej agencji stricte magentowej, nie ma szans, żeby w dużej organizacji nie było osoby, która zna tę technologię i wie, jakie ma możliwości i ograniczenia i jak z nią pracować. Najczęściej mamy więc do utrzymania co najmniej jeden etat, czasem więcej.
Maciek: Często jeszcze jakieś SLA.
Tomek: Dokładnie, dodatkowo SLA. To też ciekawa obserwacja. W briefach i RFP klienci proszą nas, żebyśmy dodatkowo wycenili SLA. Ale w przypadku Shopify Plus za platformę odpowiada Shopify, nie my. To Shopify daje SLA.
Maciek: Za darmo.
Tomek: Za darmo, w ramach tej ceny. Wracając do kalkulacji. Mamy w organizacji osoby, które są stricte związane z Magento. Jeśli korzystamy z zewnętrznej agencji, łatwo policzyć średni miesięczny kontrakt z tą agencją. Tu też zachęcam, żeby wziąć pod uwagę na przykład cały poprzedni rok, bo nie zawsze jest to typowy retainer, czyli stała kwota co miesiąc. Jako właściciele sklepu rozwijamy go w ciągu roku i czasem potrzebujemy więcej pracy, więc koszty w poszczególnych miesiącach mogą się różnić. Uśredniłbym je z całego roku, od wysokich momentów w sezonie, jak Black Friday, po okresy, kiedy jest płasko i niewiele się dzieje.
Wziąłbym to wszystko pod uwagę. Wziąłbym, jak powiedziałem, osobę techniczną po naszej stronie. Wziąłbym infrastrukturę, którą muszę utrzymywać i za którą płacę. I wziąłbym coś, co zauważa bardzo mały odsetek klientów, czyli utracone korzyści z tego, że danej modyfikacji czy danego feature'a nie da się wprowadzić szybko. Idealny przykład: program lojalnościowy, bo zidentyfikowaliśmy, że klienci tego oczekują. Są lojalni, mamy duży udział powracających klientów, widzimy, że kupują u nas więcej, i ich obsługa dużo bardziej nam się opłaca.
Maciek: Czasem wprost proszą nas o tę funkcjonalność.
Tomek: Albo wprost pytają, czy coś takiego jest. W przypadku Shopify, i to nie w skrajnym, tylko w zupełnie standardowym przypadku, w ciągu tygodnia zbudujemy pomysł i strategię, skorzystamy z gotowej aplikacji, skonfigurujemy ją, przygotujemy i odpalimy. Na Magento musielibyśmy stworzyć pod to projekt, który trzeba zaprojektować i wydevelopować. Spodziewam się kilku dobrych miesięcy pracy. Teraz policzmy, ile tracimy w ciągu tych kilku miesięcy bez programu, kiedy klienci nie mogą z niego korzystać, kupować i być jeszcze bardziej lojalni. To tylko jeden przykład, a takich rzeczy jest mnóstwo. W Shopify te funkcjonalności i zmiany dzieją się praktycznie natychmiast. Nie tylko sama migracja i zbudowanie sklepu są dużo szybsze niż na innych platformach, ale przede wszystkim jego rozwój i dostosowywanie do potrzeb. To ogromny koszt, który też trzeba brać pod uwagę, porównując jedną platformę z drugą.
Maciek: Kiedy opowiadałeś o wyzwaniach technologicznych, przypomniała mi się rozmowa z eventu Base Week, gdzie rozmawialiśmy z founderami e-commerce'ów między innymi o technologii. Opowiadałem, że czwarty kwartał to dla nas bardzo często wysyp zapytań od firm, które są sfrustrowane, a czasem, żeby nie powiedzieć mocniej, wkurzone tym, jak ich platformy radzą sobie z większym ruchem. Problemy technologiczne to chyba też bardzo częsty, sezonowy powód, który popycha do zmiany.
Tomek: Tak. Gdybym miał w kalendarzu rocznym pokazać dwa momenty, kiedy najczęściej dostajemy zgłoszenia dotyczące przesiadek, w tym oczywiście z Magento, to pierwszy jest początek roku. To oczywiste: firmy są po gorącym okresie, najczęściej podsumowały wyniki i to, co nie poszło, i wiedzą, jakie lekcje chcą wyciągnąć. Mówimy o bardzo świadomych klientach, którzy chcą dobrze zaplanować kolejny rok. Drugi to ci, którzy przypominają sobie, co działo się rok wcześniej, ale robią to na przykład tuż przed wakacjami.
Maciek: Ostatni kwartał, też już o tym mówiliśmy, jest dla nas często soczewką czy testem obciążeniowym serwisu, który potęguje wszystkie problemy, zarówno technologiczne, jak i operacyjne. To rzeczywiście dobry moment, żeby przyjrzeć się temu, co działa. Może na koniec kwartału sprawdzić, gdzie były wąskie gardła w poszczególnych działach i procesach, i spróbować policzyć, ile pieniędzy moglibyśmy zarobić, gdybyśmy rozwiązali je wcześniej.
Maciek: Żebyśmy byli uczciwi, bo komuś, kto słucha, może się to kojarzyć ze słynnym memem z lwem, który pielęgnuje sam siebie, proponuję, żebyśmy pogadali też o tym, kiedy przesiadka z Magento nie jest dobrym pomysłem i kiedy Shopify może nie być dobrym wyborem.
Tomek: Jak najbardziej. Powiedziałbym o dwóch rzeczach. W tym odcinku rzeczywiście brzmimy jak ci, którzy widzą same zalety Shopify i może nie oczerniają Magento, ale mówią o nim gorzką prawdę. Ale wbrew pozorom, i może paradoksalnie, nasze rozmowy sprzedażowe zaraz po finansach najczęściej zaczynają się od tego, żebyśmy zwalidowali, czy Shopify rzeczywiście jest dla danego klienta właściwy.
Komu więc mówimy „zostań na Magento”? Prawda jest taka: jeśli masz u siebie dobrze skonfigurowany system i nie zdarza ci się, że sklep nie dowozi i nie wytrzymuje obciążenia ruchem; jeśli masz w organizacji sprawne procesy i czekanie na zmiany w sklepie nie trwa zbyt długo; jeśli masz kompetentne osoby, a platforma jest stale rozwijana i aktualna; i wreszcie jeśli twoje procesy biznesowe są naprawdę unikalne, czyli to nie jest wyłącznie typowo e-commerce'owy tool, tylko obsługuje na przykład dodatkowe usługi okołosprzedażowe, które dokładasz klientowi, to nie widzę jasnych przesłanek, żeby koniecznie zmieniać Magento. Wziąłbym też pod uwagę, czy operujesz na przykład tylko na jednym rynku, bo Shopify często wygrywa tym, że ekspansja zagraniczna jest dużo łatwiejsza i szybsza. Od tego bym wyszedł i realnie ocenił, na ile jestem zadowolony ze swojego zespołu, z tego, jak performuje mój sklep, i czy po prostu dowozi to, co ma dowozić.
Druga sprawa: przy samym Shopify jest kilka rzeczy, przez które musimy się pogodzić z pewnymi standaryzacjami i uproszczeniami w niektórych procesach. To ciekawy wątek, który rozwinę. Kiedy analizujemy unikalne rozwiązania, które klienci mają na Magento i które prosią nas zweryfikować pod kątem odtworzenia na Shopify, czasem zderzamy się z ich wewnętrzną konkluzją: czy na pewno potrzebujemy tego poziomu skomplikowania, czy nie zaszliśmy trochę za daleko.
Maciek: Może jednak to uproszczenie jest pożądane.
Tomek: Shopify na bieżąco publikuje raporty skuteczności sklepów. W porównaniu Magento z Shopify to jest 5% wyższa konwersja na checkoucie w Shopify. To bardzo realna korzyść na rzecz Shopify, przy checkoucie, który niekoniecznie jest tak przeładowany czy tak unikalny, jak czasem klienci mają na Magento. Nie mówię o rezygnowaniu z kluczowych funkcjonalności sklepu, bo, jak powiedziałeś, na Shopify naprawdę jesteśmy w stanie odtworzyć i zaopiekować praktycznie każdą z nich. Ale czasem kompromisy są potrzebne i jeśli czujemy, że po stronie merchanta nie ma na nie gotowości i jest uzasadnienie, że wszystko musi zostać tak, jak jest, to Shopify rzeczywiście nie jest idealnym dopasowaniem. Wtedy nie idziemy dalej.
Pamiętam niedawną rozmowę z klientem, który chciał mieć pod jednym storefrontem wpiętych kilka niezależnych backendowych sklepów Shopify, z bardzo różnymi vendorami i markami, a dla klienta końcowego wszystko miało być bardzo zunifikowane na froncie. Okej, da się to zrobić na Shopify. Ale w takich konkretnych przypadkach może się okazać, że inwestycja i modyfikacje będą tak zaawansowane, że niepotrzebnie przebudowalibyśmy coś, co działa w trochę innym modelu. W takich sytuacjach odradzamy i wskazujemy albo inne rozwiązanie, albo rekomendujemy pozostanie przy tym, co klient ma obecnie.
Maciek: Zrobię jeszcze szybką dygresję, zanim pójdziemy dalej. Tak jak Magento poniekąd przyznaje, że model biznesowy, który wcześniej sprzedawało, jest mniej opłacalny, tak mam też obserwację, że agencje, które do tej pory robiły stricte Magento czy stricte Shopware, trochę kapitulują i dokładają Shopify do swoich ofert, bo części klientów nie są w stanie przekonać do innych platform. Mówią więc: „To my wam zrobimy tego Shopify”.
Tomek: Tak. To chyba bardzo fajna metryka czy obserwacja, która pokazuje, że takie, w cudzysłowie, dopasowywanie na siłę Magento do danego sklepu i tłumaczenie, że tylko Magento sobie poradzi…
Maciek: Już się nie broni.
Tomek: Już się nie broni. O to właśnie chodzi, bo sytuacje, w których odradzamy Shopify, są naprawdę sporadyczne. To kropla w morzu potrzeb klientów i tego, co jesteśmy w stanie dla nich zrobić na Shopify.
Maciek: Bo Shopify, tak jak rozmawialiśmy, nie ma sensu, jeśli masz bardzo niskomarżowy biznes.
Tomek: To swoją drogą. Tak, oczywiście, bo opłaty związane choćby z transakcjami i obrotem będą miały na to wpływ.
Maciek: Mogą ci po prostu położyć unit economics. Albo jeśli masz model marketplace'owy.
Tomek: Model marketplace'owy w Shopify też jest zbyt przekombinowany.
Maciek: Na razie. Mamy początek czwartego kwartału 2026.
Tomek: Tak. Myślę, Maćku, że skoro mówisz „na razie”, to dobry moment, żeby o tym powiedzieć, bo to niesamowicie ewoluuje w czasie. To, co zarzuca się Shopify w trakcie tych rozmów, słyszymy często jako przekreślenie go z góry: „Bo nie macie tego, bo sobie z tym nie poradzicie, bo technologia tego nie obsłuży”. To dobra okazja, żeby powiedzieć, co najczęściej pojawia się w tych pytaniach.
Pierwsza sprawa, z którą przychodzi klient, szczególnie jeśli w zespole jest ktoś sceptyczny wobec przesiadki, to na przykład B2B. Klient mówi: „Słuchajcie, B2B to u nas ogromna część biznesu, a Shopify jest bardziej pod B2C. Wiemy, że jest moduł B2B, ale to taki dodatek dla chętnych”. W planie Shopify Plus dostajemy dziś naprawdę pełnoprawną platformę B2B. Co przez to rozumiemy? Obsługę bardzo indywidualnych umów handlowych z klientami, zakładanie kont poszczególnym pracownikom naszych dystrybutorów i klientów, odrębne reguły dla każdego, nawet na poziomie pracownika. Dostosowywanie katalogów per oddział, obsługę zniżek typowych dla B2B, płatności z odroczonym terminem na fakturę i mechanizmów typowych dla tego kanału sprzedaży. Te argumenty jesteśmy w stanie wytrącić bardzo szybko, a na dokładkę mówimy: „Ta platforma jest już dla was gotowa. Nie musimy jej budować ani tworzyć. Konfigurujemy ją pod wasze mechanizmy i podpisane umowy, ale nie budujemy jej logiki, bo ona już istnieje”.
Tomek: Druga sprawa. Bierze się to oczywiście z tego, jak Shopify wyglądał rok czy dwa lata temu i jak bardzo się od tego czasu zmienił. Klienci mówią: „Okej, mówicie, że to globalna platforma do sprzedaży międzynarodowej, ale nie mogę mieć w jednym sklepie różnych walut i różnych rynków, bo muszę tworzyć kolejne instancje”. Tak to rzeczywiście w Shopify do tej pory przede wszystkim wyglądało. A to utrudnia zarządzanie sklepem: mam kilka paneli, między którymi muszę się przesiadać.
Maciek: Synchronizacja danych.
Tomek: Synchronizacja danych, tak. Potrzebna będzie być może jakaś szyna danych, która to zunifikuje i będzie się komunikować z ERP-em. I tu pojawiają się Shopify Markets. Ta funkcjonalność jest w Shopify już od prawie dwóch lat, ale jest dziś tak zaawansowana, że z jednego panelu możemy otworzyć kolejny rynek i przypisać do niego produkty. W jednym panelu mamy de facto osobno zarządzany storefront danego kraju. Możemy indywidualnie ustalać ceny w tym kraju oraz metody dostawy i płatności. I na koniec, żeby rozwiać wątpliwości osób, które myślą: „Okej, ale u mnie inny kraj to inna spółka”. Nie ma najmniejszego problemu. W Shopify Markets przypisujemy inną spółkę, nie tę od głównego sklepu, tylko tę, która odpowiada za rynek niemiecki. A routingiem stanów magazynowych ustalamy, że rynek niemiecki będzie obsługiwany wyłącznie z zapasów, które są w Niemczech.
Maciek: Inne stawki VAT.
Tomek: Inne stawki VAT, ich przeliczanie i zdejmowanie w przypadku B2B. To druga rzecz, która dość często pojawia się w rozmowach i na którą mamy już dziś gotowe odpowiedzi. Czasem mam wrażenie, że nasze spotkania sprzedażowe mają zawsze bardzo podobny scenariusz pytań, wątpliwości i obaw klienta, które są dla nas zupełnie standardowymi tematami.
Maciek: Właśnie, wspomniałeś o obawach. Czy możesz wymienić jeszcze jakieś inne obawy przed migracją? Mówiliśmy trochę o kosztach i trochę o wykonalności różnych rzeczy.
Tomek: Tak. Jak powiedzieliśmy, przy wykonalności zawsze są obawy i rozmawiamy o nich, ale bardzo rzadko zdarzają się poważne ryzyka. Największym ryzykiem, które się porusza i które jest w pełni uzasadnione, jest na pewno migracja SEO, czyli naszej pozycji organicznej. Migracja jako proces to dla każdego właściciela e-commerce potężne ryzyko przerwania ciągłości biznesowej, bo nie możemy wyłączyć obecnego sklepu i za jakiś czas odpalić zupełnie nowego w nowej rzeczywistości, i „zacząć od nowa”. Mówimy szczególnie o rozwiązaniach enterprise'owych, z ogromnym wolumenem sprzedaży i ruchu na stronie. Są więc obiekcje, czy po migracji nie ucierpi pozycja, którą wypracowywaliśmy przez wiele lat, bo często to biznesy wieloletnie. To pierwsza obawa.
Druga dotyczy już stricte procesów. W całym systemie, w którym pracuje klient, w jego infrastrukturze, chcemy w trakcie migracji wyciągnąć jeden element i zastąpić go innym: wyciągamy e-commerce na Magento i w to miejsce wstawiamy Shopify. Bardzo często nie zmieniamy wtedy ERP-a, PIM-a, systemów do zamówień i obsługi zwrotów, systemów marketingowych, CRM-owych i tak dalej. Tego przecież nie wymieniamy. Klient obawia się więc, że po przepięciu nie odtworzymy infrastruktury na tyle, żeby procesy, które do tej pory działały, działały dalej, albo że będą wyglądały inaczej. Ta druga obawa pojawia się bardzo często i zawsze musimy ją zaadresować. Najpierw analizujemy sam projekt na etapie sprzedaży i przygotowujemy się do technicznych pytań, a potem na warsztatach discovery, kiedy procesy są już w pełni odwzorowane i zmapowane, bardzo konkretnie ustalamy, jak zaopiekujemy je w trakcie migracji.
Te dwa obszary pojawiają się najczęściej i trochę musimy się z nimi mierzyć, ale zarówno na wymianę sklepu w ramach całej infrastruktury, jak i na migrację SEO mamy bardzo dopracowane procesy. To superistotne elementy projektu i przywiązujemy do nich ogromną wagę, żeby w tym obszarze nic się dla klienta nie zmieniło na minus.
Maciek: Czy jesteśmy w stanie powiedzieć, może uśrednić, kiedy zwraca się koszt migracji?
Tomek: Nie chcę tego mówić, ale „to zależy” jest na pewno najbardziej adekwatne. Rozwinę więc, od czego to zależy. Sama migracja to budżet, który płacimy agencji za jej wykonanie. Do tego dochodzą koszty wewnątrz organizacji, bo część osób będzie zaangażowana w proces. Z punktu widzenia kosztów da się to na pewno policzyć. Natomiast przy pytaniu, kiedy się to zwróci, trzeba wziąć pod uwagę nie tylko liczby, kwoty i kalkulacje, które zrobiliśmy na początku, bo od nich wyszliśmy. Porównaliśmy, ile będzie nas kosztowało utrzymanie Shopify w porównaniu z Magento, tak jak rozmawiamy. To pierwszy element, który pokaże, ile oszczędzamy co miesiąc.
Drugą i naprawdę ogromną częścią analizy jest przede wszystkim to, co zyskujemy dzięki nowej platformie. Świetny przykład to firmy, które chcą się otworzyć albo śmielej pomyśleć o ekspansji zagranicznej. Jak powiedzieliśmy, uruchomienie nowego rynku wiąże się najczęściej z side projektem, nawet bardzo dużym projektem w organizacji, bo wymaga przeprojektowania struktury systemu albo zbudowania czegoś obok. Taki proces potrafi zajmować kilka miesięcy. Na Shopify, jeśli skorzystamy z Markets i nowy rynek będzie bardzo zunifikowany z głównym, odpalamy go w tydzień, dwa tygodnie. Odblokowujemy więc możliwość rozwijania sklepu dużo szybciej niż do tej pory. Ta sprawność i efektywność realnie przekłada się na koszty platformy.
Druga sprawa, porównując koszty: na Shopify nie musimy mieć osób stricte technicznych, stricte pod technologię. Rzadko się zdarza, żeby firma po przesiadce na Shopify zatrudniała u siebie Shopify developera. To bardzo skrajne sytuacje, bo, jak powiedzieliśmy, ta wiedza nie jest potrzebna w takiej formie czy ilości, żeby potrzebować pod to osobnej roli. To na pewno potężna zaleta.
Jeśli więc mam powiedzieć, w jakim czasie ta inwestycja się zwraca: mieliśmy klienta, który powiedział nam otwarcie: „Słuchajcie, wasza inwestycja zwróciła mi się po miesiącu, bo zrezygnowałem z czterech osób, które obsługiwały mi Magento, a tyle zapłaciłem wam za wdrożenie mojego rozwiązania i od tej pory robię to sam”. W przypadku dużych biznesów powiedziałbym jednak, że to okres od 6 do 12 miesięcy, zależnie od tego, jak bardzo zaawansowany jest biznes i jak mocno się rozwija. Im więcej rozwoju i rozwiązań dokładanych już po launchu, tym większe oszczędności firma będzie widziała i tym bardziej będą one realnie wpływały na wynik biznesu.
Maciek: Zastanawiam się, czy możemy powiedzieć coś dobrego o Magento, żeby zrównoważyć ten strumień argumentów. Myślę, że warto wspomnieć o zalecie Magento, którą widzę w tej chwili: przy wersji open source development, który kiedyś był bardziej toporny i wymagał dużo czasu, mocno się usprawnia. Mam wrażenie, że to się teraz skraca, bo rozwiązanie open source jest bardziej przyjazne dla agentów AI i łatwiej oraz szybciej pisze się kod. To też może warto wziąć w rachubę.
Tomek: Oczywiście. Zmiany w podejściu do pisania kodu powodują w ogóle pewne odrodzenie rozwiązań open source, bo rzeczywiście jest to wygodniejsze i szybsze i może przełożyć się na więcej wartości.
Maciek: Zostaje wtedy jedno zasadnicze pytanie. Kod z pomocą AI można bardzo łatwo i szybko pisać też w headlessowym Shopify, na przykład w Hydrogenie, i można go sobie vibe-kodować. Tylko po co? Czy naprawdę musisz nagle rozwiązywać wszystkie problemy z płatnościami i wymyślać rozwiązania, które są już gotowe albo dostępne do zainstalowania?
Tomek: Dotknąłeś jednej rzeczy, która jeszcze w tym odcinku nie wybrzmiała. Mówiliśmy o FOMO, o obawie, że coś nam ucieka. A to superistotne, że mając licencjonowane rozwiązanie, jakim jest Shopify, zawsze będziemy na czasie ze wszystkimi nowościami. Nawet jeśli, jak powiedziałeś, development staje się prostszy, to nie musimy nawet o nim myśleć, kiedy chcemy, żeby sklep dawał to, czego teraz oczekują klienci.
Maciek: Sprzedaż agentyczna, o której rozmawialiśmy.
Tomek: Sprzedaż agentyczna czy sprzedaż w kanałach social media. Kiedyś o tym wspominaliśmy, mieliśmy nawet prezentację na ten temat: Shopify zawsze wyznaje zasadę, i wciąż jest jej wierne, że jest tam, gdzie w danym momencie jest klient.
Maciek: Fajny case z zeszłego tygodnia: Facebook opublikował swojego agenta Muse i parę dni później Shopify było już do niego podpięte.
Tomek: O tym właśnie mówimy. To nie ty i nie twój zespół musicie się nad tym zastanawiać. Ciekawy jest też przypadek Eveline, naszego klienta. Kiedy Shopify razem z TikTokiem robił na rynku polskim kampanię wejścia TikTok Shop, wyselekcjonowali marki, które idealnie się do tego nadawały. Kogo wytypowali? Marki, które są na Shopify. Wzięli Eveline Cosmetics, a firma nie musiała się do tego w ogóle przygotowywać.
Maciek: Technologicznie.
Tomek: Technologicznie, o tym mówimy. To ogromna zaleta: wystarczy na bieżąco śledzić, co publikuje Shopify, a o wielu rzeczach sam cię poinformuje, i możesz z tego korzystać.
Maciek: Dobra, zmierzając powoli do brzegu i do jakiejś konkluzji: czy mógłbyś zaproponować trzy, cztery pytania, które właściciel albo ktokolwiek z zespołu marki na Magento powinien sobie zadać, żeby ocenić, czy to dobry moment na przesiadkę?
Tomek: Jasne. Skierowałbym je do całego komitetu zakupowego, bo, jak powiedzieliśmy, to różne osoby i każda ma trochę inną perspektywę, ale konkluzja powinna wyjść od całego zespołu. Po pierwsze uczciwie przejrzałbym ostatnie 12 miesięcy sklepu pod kątem kosztów utrzymania obecnego rozwiązania, uwzględniając wszystkie aspekty tych kosztów, o których mówiłem. Po drugie przeanalizowałbym wszystkie projekty, których nie udało się zrealizować albo które trwały dużo dłużej, niż pierwotnie planowaliśmy, i popatrzył na nie przez pryzmat utraconych korzyści: jak bardzo mogły zablokować rozwój sklepu. Po trzecie, rzecz bardzo techniczna: sprawdziłbym, z jakiej wersji Magento korzystam, na ile czuję się bezpiecznie, czyli czy nie mam starej wersji wymagającej aktualizacji, jakie ryzyko się z tym wiąże i czy się na nie godzę, czy jednak wolałbym rozwiązanie, które trochę uwolni mnie od tego myślenia.
Maciek: Super. Myślę, że pokryliśmy temat w całości. Jeśli ktoś z was chciałby porozmawiać więcej o migracji, w opisie podamy namiary na Tomka. Czy obiecujemy na przykład arkusz do pobrania z kalkulatorem całkowitych kosztów posiadania?
Tomek: Myślę, że tak.
Maciek: Cóż szkodzi obiecać?
Tomek: Cóż szkodzi obiecać? Dwie rzeczy. Po pierwsze na pewno podlinkujemy stronę Shopify z kalkulatorem TCO. Z zastrzeżeniem, że często bierze on pod uwagę koszty z rynku amerykańskiego, więc bądźmy sceptyczni albo trochę zaniżajmy te wartości. Po drugie sami przygotujemy prosty kalkulator w Excelu, który pokaże, jakie pozycje trzeba uwzględnić w takich wycenach.
Maciek: Super. Dzięki wielkie za rozmowę.
Tomek: Również dzięki, Maciek.
